Konkubinat: wspólne życie bez formalności?

©iStockphoto.com forca
©iStockphoto.com forca
Konkubinat. W Polsce wciąż jest czymś egzotycznym, słowo po prostu kojarzy źle. Natomiast w niektórych miejscach na świecie taka forma związku jest bardziej popularna niż tradycyjne małżeństwa. Czym on właściwie jest?

Tym słowem określa się związek między dwojgiem ludzi, który nie jest zalegalizowany, mimo że para de facto żyje jak małżeństwo. Nie można stwierdzić z pewnością, dlaczego samo słowo budzi negatywne emocje. Wynikać to może z łacińskiego pochodzenia (concubinatus - czyli "spać z kimś", "leżeć z kimś"), kolokwialnych synonimów (bo komu dobrze kojarzy się "życie na kocią łapę"?), a także wielowiekowego deprecjonowania niezalegalizowanych związków. Tutaj jedną z głównych ról odegrał Kościół. Przez wieki promował on z różnych powodów małżeństwo i jego wymiar sakramentalny. Problem konkubinatu poruszono nawet w czasie słynnego soboru trydenckiego.

Tymczasem, po ponad 450 latach od wspomnianego soboru, oznaką zmian stał się Facebook. Portal, który nie mógłby się utrzymać, gdyby nie reagowanie na potrzeby internautów i dostosowywanie się do ich potrzeb, wprowadził w kilku krajach nowe "statusy związku". Obok dotychczasowych (m.in. wolny, w związku, rozwiedziony itd.), w Kanadzie, USA, Australii, Wielkiej Brytanii i Francji można ustawić sobie status: związek partnerski lub… konkubinat właśnie.

Nie byłoby tego, gdyby nie rosnąca liczba żyjących na kocią łapę. Istnieją państwa, w których liczba par konkubenckich jest większa niż liczba tradycyjnych małżeństw. W niektórych państwach na świecie (np. w Skandynawii) jest więcej związków nieformalnych niż zalegalizowanych. W związku z tym natężeniem, gdzieniegdzie na świecie (ale nie w Polsce) istnieje możliwość zarejestrowania konkubinatu. Daje to wiele profitów, a do zakończenia związku wystarczy tylko jedno oświadczenie - nie trzeba więc przeprowadzać ani kosztownego ślubu, ani rozwodu.

Bez sakramentalnego "tak"

Kiedy mówimy o normalnych, "zdrowych" konkubinatach (istnieją przecież takie pary, które nie decydują się na ślub ze względu na ulgi i profity dla samotnych rodziców), można doszukiwać się wielu przyczyn - pragmatycznych, życiowych, a także tych wynikających z psychiki. Życie w niesformalizowanym związku pociąga za sobą wiele udogodnień, ale i ograniczeń. Bywa, że po prostu lubimy wolność i niezależność i nie wyobrażamy sobie, że ten stan mógłby się zmienić. Czy wtedy kochamy mniej? Niekoniecznie. Czasem ludzie po prostu czują się bezpieczniej, gdy nie są zależni od innych. A w konkubinacie, tak jak w małżeństwach, można spokojnie wypracować sobie takie sposoby bycia, żeby odpowiadały i jednej i drugiej stronie. Konkubinat jest również wygodny, gdy nie mamy pieniędzy na ślub (przygotowania do niego, ceremonia i samo wesele kosztują przecież często ogromne pieniądze). Żyjąc w trwałym związku konkubinackim omijają nas koszty i informowanie wszystkich wokół, że wzięliśmy ślub. Wygoda to jedno, a drugie… Niektórzy po prostu nie lubią ślubów.

Dopóki relacja odpowiada zakochanym i żyją oni szczęśliwie, nie powinno być żadnych problemów. Gorzej, gdy konkubinat jest ustępstwem na rzecz partnera. Można przecież zgodzić się na taki układ, mając jednak nadzieję, że może coś się zmieni. Że jednak będzie ślub. Istnieją pary, w których takie ustępstwo i wieloletnie czekanie na białą suknię z welonem w końcu doprowadza do rozpadu relacji. Dlatego, kiedy zanosi się, że konkubinat jest docelową formą życia w związku dla naszego partnera, warto z nim o tym porozmawiać. Mijające się oczekiwania mogą doprowadzić do wielu kryzysów. - Ja bym chyba jednak w skrytości ducha chciała kiedyś ślubu - opowiada mi koleżanka żyjąca z partnerem w konkubinacie. - Ale on chyba naprawdę go nie chce, więc zobaczymy.

Konkubinat a finanse

Zostają jeszcze kwestie finansowe i prawne. Konkubinaty nie mają tzw. ustawowej wspólności majątkowej. Znaczy to, że każda z osób pracuje na swój rachunek. Kredyt wzięty na jedną osobę formalnie obciąża tylko ją, nawet jeśli jest spłacany wspólnie. A samochód czy dom, na który został wzięty - prawnie należeć będzie tylko do tej osoby, która go kupiła. Na gruncie polskiego prawa nie ma również możliwości, żeby wspólnie rozliczać podatki bez zawarcia związku małżeńskiego, co może być niekorzystne dla finansów pary. O takich szczegółach, jak niemożliwość objęcia bezrobotnego konkubenta (konkubiny) ubezpieczeniem zdrowotnym czy o kilku ustawowych ulgach, przysługujących małżeństwom, nie ma co wspominać.

Istnieje też osławiony problem szpitali… Możemy mieć problemy z uzyskaniem informacji o stanie zdrowia naszego partnera lub partnerki. Po prostu - na gruncie prawa - nic nas z nim nie łączy. Na udzielenie informacji musi się zgodzić osoba chora. Ale co wtedy, kiedy jest nieprzytomna? Dość poważnym problemem jest również problem adopcji dziecka. Żyjąc w konkubinacie, choćby najbogatszym w Polsce i najszczęśliwszym na świecie, nie stworzymy żadnemu potrzebującemu maluchowi nowego domu.

Kiedy coś się kończy…

Jest jeszcze jedna kwestia, o której zazwyczaj, będąc w szczęśliwym związku, zupełnie się zapomina. Konkubinat, wbrew pozorom, nie sprzyja sytuacji, w której związek się kończy. Niezależnie, czy mówimy tu o śmierci jednego z partnerów, czy o rozstaniu. W pierwszym przypadku nie odziedziczymy po partnerze niczego, chyba że ten sporządził testament. Problem w tym, że takie testamenty bywają podważane przez członków rodziny. A wtedy zostajemy z niczym. Nie będziemy mogli dysponować kontem partnera po jego śmierci. A także - co może być najbardziej bolesne - nie przysługuje nam prawo do jego pochówku.

A rozstanie - z woli jednego lub obojga partnerów - również może nie być proste. Nie polega ono przecież na spakowaniu walizek i wyjściu. Nie mając wspólności majątkowej, a żyjąc de facto razem, zupełnie jak małżeństwo, ciężko jest podzielić się tym, co miało być wspólne do końca. Spłacanie kredytów we dwójkę nie jest rzadkością. A kanapa, którą nasz ukochany kupił do salonu, należy do niego, mimo tego, że dołożyłaś do niej jedną trzecią. Sąd nie pomoże wam się rozstać i podzielić majątku, bo nie ma czego dzielić. Warto więc zbierać rachunki, żeby ewentualnie udowodnić swój wkład we wspólnym życiu. Kto jednak myśli o tym, żeby się zabezpieczać, kiedy nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że być może będzie musiał się rozstać?

Jak widać, Polska premiuje małżeństwa. Jednak wiążąc się niekoniecznie myślimy pragmatycznie i nie zakładamy złych scenariuszy. Konkubinat ma jednak swoje plusy. Przede wszystkim swobodę. Łatwość związania i… rozwiązania. Psychika ludzi i umiłowanie swobody czy niechęć do tradycyjnych ślubów jest często silniejszym powodem wybrania takiej drogi życia niż profity, które można uzyskać ze ślubu. Warto mieć jednak na uwadze fakt, że związek powinien spełniać oczekiwania obu partnerów. Jeśli spełnia je konkubinat, być może nie ma potrzeby dążyć do małżeństwa. Nie będzie to oznaką niedojrzałości związku, tylko innej jego formy - bez żadnych praw i bez żadnych zobowiązań.


13.04.2011

NOWOŚĆ na weddingtv.pl - dodawaj komentarze do naszych artykułów

Komentarze (0)

Twój podpis:
Twój komentarz:

Szukaj
Newsletter
Katalog firm ślubnych
Katalog firm slubnych
Dodaj ogloszenie
modernform

Slubowisko Fulara & Żywczyk
Pomorski Serwis Slubny
PlanowanieWesela.pl