Internet (nie)dobry dla miłości?
Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Swoje plusy (i minusy) ma także Internet - który jest wspaniałym narzędziem umożliwiającym dziś niemal wszystko - w tym i znalezienie miłości. Serwisy randkowe połączyły już szczęśliwie wiele par - z kolei jednak okazało się, że portale społecznościowe działają na szkodę małżeństw! Co jest więc nie tak z Internetem, a może - co jest nie tak z jego użytkownikami?
Plusy dodatnie
Powodzenie internetowych serwisów randkowych jest bezsprzeczne. I nie wynika z tego, że szukanie miłości jest być może dla niektórych osób zabawne i ekscytujące, raczej bierze się z tego, że dzięki Internetowi naprawdę można znaleźć ukochaną osobę. Dowodzą tego nie tylko pary, które w sieci się poznały, ale przede wszystkim te, które poznawszy się w Internecie i spotkawszy się w realu w końcu wzięły ślub. Nie są to przypadki rzadkie, każdy zna na pewno choć jedno takie małżeństwo, a - jak wiadomo - przykłady pociągają. Nie można też pominąć, że - jak to ma miejsce w przypadku par na świecie - zwłaszcza tych, które korzystają z serwisów w języku angielskim - tylko Internet mógł połączyć osoby oddalone od siebie często o setki czy nawet tysiące kilometrów. Jak znaleźliby swą drugą połówkę, gdyby nie było Internetu?
Plusy ujemne
Niestety w sieci istnieją nie tylko serwisy randkowe, ale i serwisy społecznościowe, w tym bardzo lansowany Facebook. Z danych amerykańskich wynika, że aż 20 proc. małżeństw rozpada się właśnie przez Facebook! Dzieje się tak dlatego, że niemal wszyscy użytkownicy tego serwisu - bo ponad 95 proc. - szukają w nim swojej byłej miłości, a w tej grupie są przecież i osoby poślubione. Zamiast cieszyć się miłością, która się przeżywa teraz, korzystający z Facebooka małżonkowie szukają byłej. I nie zastanawiają się nad konsekwencjami, bo przecież, jak już tę byłą miłość znajdą, to do niej coś napiszą. A jak napiszą, to w końcu się umówią na spotkanie. A gdy się już umówią, zaczynają zdradzać swojego męża czy żonę. W ten sposób też dostarczają dowodów do sprawy rozwodowej. Wprawdzie po opublikowaniu zatrważających danych o tym, jak wiele małżeństw rozpada się przez Facebook, jego przedstawiciele od razu zapewnili, że serwis nie ma nic wspólnego z rosnącą liczbą rozwodów, ale jakie to ma znaczenie wobec porażającej statystyki. Jak pokazuje zresztą film o założycielu Facebooka "The Social Network", serwis powstał po to, by zaszkodzić koleżance twórcy portalu - może zło, które zrodziło Facebook, ciąży nad nim jak fatum.
Co zrobisz ze swoją wolnością?
Nie warto jednak dać się zwariować i - co się niestety często ostatnio zdarza - dać się ponieść pomysłom, by w związku z potencjalną szkodliwością Internetu, pozwolić na jego cenzurowanie! Internet jest bowiem przecież jedynie narzędziem - tylko od odbiorcy zależy, czy zostanie wykorzystany w sposób dobry i twórczy czy raczej do niszczenia i zdrady. Nikt nie zmusza do korzystania z serwisów społecznościowych, a jak się na nich jest, nikt nie zmusza do szukania swych byłych - co najwyżej istnieje taka pokusa, którą po prostu trzeba zwalczyć. Warto o niej pamiętać i - najlepiej - na nią się nie wystawiać. Lepiej czerpać z tego, co w Internecie jest dobrego - poczytać, pisać bloga, wrzucać zdjęcia, oglądać filmy, słuchać radia, grać, rozmawiać i mailować...
08.02.2011








NOWOŚĆ na weddingtv.pl - dodawaj komentarze do naszych artykułów
Komentarze (0)