Już wkrótce na ekranach kin w Polsce: Wojna domowa
19 sierpnia 2009
Wojna domowa, komedia romantyczna, która pod koniec sierpnia wchodzi na ekrany polskich kin, urzeka błyskotliwymi dialogami, pięknymi sceneriami oraz wspaniałą grą aktorską. A to zapowiada dobrą zabawę w kinie!
John (Ben Barnes) właśnie poślubił ukochaną Laritę (Jessica Biel) i przywozi ją do rodzinnego majątku w Anglii, by przedstawić rodzinie. Niestety już od pierwszego spotkania jego matka, pani Whittaker (Kristin Scott Thomas), pała do synowej wyraźną niechęcią, której nie mogą skryć nawet dobre maniery. Za to jej mąż, mężczyzna po przejściach, pan Whittaker (Colin Firth), darzy synową sympatią, co jeszcze bardziej zraża do synowej panią Whittaker. Początkowo nieco zahukana Larita z czasem podejmuje wyzwanie i staje do walki o godne miejsce w rodzinie - ale jako osoba z zupełnie innych kręgów towarzyskich - a nawet z innego kraju - z Ameryki - powoduje przy tym wiele zabawnych nieporozumień. Jednak Wojna domowa to nie tylko komedia sytuacyjna, to zarazem dramat i groteska - film pełen scen zabawnych, jest też przecież czasem i smutny, i nawet ponury - jest to film niejednoznaczny, jak niejednoznaczne są losy i postawy jego bohaterów i jak niejednoznaczne są postawy ludzkie w ogóle.
Film w reżyserii Stefana Elliotta powstał na podstawie napisanej w roku 1924 sztuki Noela Cowarda. Lata dwudzieste ubiegłego wieku to czas prawdziwego przełomu kulturowego, zapoczątkowanego przez I wojnę światową - nie bez przyczyny wojna ta jest zatem w tym filmie przywołana. To, co przed wojną uchodziło w kulturze za normę, nagle po wojnie, w ciągu zaledwie paru lat stało się straszliwie przestarzałe - a wyrazem tych zmian jest nie tylko prawdziwie gwałtowna zmiana sposobu ubierania się, fryzur i w ogóle wyglądu kobiet, ale też ich sposobu spędzania wolnego czasu, dostępu kobiet do rozrywki i postrzegania kobiet w kulturze, ich miejsca w rodzinie i w społeczeństwie. Stąd starcie teściowej i synowej to nie tylko starcie dwóch kobiet, to spersonalizowane zmaganie starego porządku z nowym - bo choć stara kultura i tradycja miała wiele wartości, skompromitowana przez straszliwe wypadki wojny, musiała ulec nowej, która zdawała się wtedy niezwykle atrakcyjna. Dziś i ta - wtedy - nowa moda jest już tylko historią, ale za to historią naprawdę piękną i ciekawą!
Z kolei zmagania synowej i teściowej wydają się tematem starym jak świat, a jednak jest to temat wciąż aż nadto aktualny (niestety!). Nadal teściowe dręczą żony swych synów, a synowe początkowo naiwnie przekonane, że zdobędą ich sympatię, w końcu przyzwyczajają się do myśli, że tak się nigdy nie stanie, ale może choć wypracują z teściową jakiś modus vivendi...
- Dlatego film powinny zobaczyć nie tylko przyszłe synowe, ale i przyszłe teściowe, by zrozumieć, że powinny zmienić się na lepsze. A choć teściowe są - oczywiście - wspaniałe, warto zawczasu też zerknąć do poradnika na stronach Wedding TV, gdzie doradzam jak wytrzymać z teściową!
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |














